Po 10 latach pracy w korporacji nagle, z dnia na dzień, zostałem bez pracy... Co teraz robić w życiu? Czy szukać dla siebie korporacji beta, czy może zająć się samym sobą? Dzień po dniu, godzina po godzinie, pomysły rodzą się, ewoluują i umierają. Więc dzielę się nimi, zarazem je sobie porządkując.
Blog > Komentarze do wpisu
Status: bezrobotny. Bez prawa do zasiłku.
Udało mi się dzisiaj odwiedzić Urząd Pracy. Po wypełnieniu płachty formularza, odczekaniu na swój numerek i odstaniu przy okienku, jestem szczęśliwym bezrobotnym. Mogę więc już spokojnie chorować, bo mam ubezpieczenie zdrowotne, a na kolejną wizytę w UP pojadę za darmo :)

Sama rejestracja w Urzędzie Pracy (ja, ze względu na miejsce zamieszkania, wizytowałem warszawski urząd na ul. Grochowskiej) nie jest zbyt skomplikowana. Trzeba tylko znać wszystkie swoje dane tj. NIP, PESEL czy numer konta oraz mieć wspomniane w poprzednim wpisie dokumenty (w sumie książeczki wojskowej ani legitymacji ubezpieczeniowej nikt ode mnie nie chciał).

Kolejki, jak to kolejki. Dziś jest poniedziałek, do tego początek miesiąca, więc ruch pewnie był nieco wzmożony. Gdy już wypełniłem formularz, przede mną było jeszcze ok. 20 osób. Zauważyłem, że naprawdę dużo petentów przyszło nieprzygotowanych i, niestety, musieli odejść z kwitkiem. Po co to psuć nerwy sobie i urzędniczce? Pan koło 40 nie miał "tylko" zaświadczenia z ZUS o składkach z okresu prowadzenia działalności gospodarczej. Pani chciała zarejestrować... męża. Wszyscy oni czekali w kolejce aby "się dowiedzieć, bo może da rady". A miła pani w informacji siedziała w tym czasie bezczynnie...

Formularz, który otrzymałem w informacji, wymagał poza danymi osobowymi i wszelkimi numerami podania pełnej historii zatrudnienia (na szczęście u mnie byli to tylko trzej pracodawcy) oraz informacji o wykształceniu. Dla ciekawskich linkuję wzór karty rejestracyjnej (Uwaga! Wydruk wzoru nie jest dokumentem uprawniającym do zarejestrowania - dane trzeba wpisać na oryginalnej karcie dostępnej w Urzędzie).

Moich współtowarzyszy niedoli na pewno interesuje co oznacza owo "bez prawa do zasiłku"?

Otóż sprawa jest bardzo prosta: Korporacja żegnając się z nami, skróciła nam okres wypowiedzenia. W moim przypadku z trzech do jednego miesiąca. Za pozostałe 2 miesiące otrzymałem odszkodowanie. W związku z tym, mimo że jestem bezrobotny, nie należy mi się zasiłek. Co więcej, według pani w okienku, rejestrując się już teraz sprawiłem, że okres wypłaty zasiłku będzie skrócony do 4 miesięcy. Zasiłek należy mi się od kilku dni po rejestracji (konkretnie: od 14 lipca) przez 6 miesięcy (czyli do 14 stycznia). Ale ponieważ otrzymałem odszkodowanie za czas do końca sierpnia, zasiłek zacznie być wypłacany 1 września. Data końca wypłacania się jednak nie zmieni. Jeśli więc komuś zależy na pełnym zasiłku, lepiej dokonać rejestracji po zakończeniu okresu odszkodowania (skróconego okresu wypowiedzenia). Pani mi to zresztą proponowała, jednak mi bardziej niż na tych 500zł zasiłku zależy na programach dla bezrobotnych. Mam nadzieję, ze we wrześniu nie będę już bezrobotny i zasiłek nie zostanie mi nigdy wypłacony :)

poniedziałek, 06 lipca 2009, doremi
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/07/07 21:03:37
I tylko zostaje człowiekowi poczucie "wyplucia". Niemiłe.
-
2009/07/28 13:22:10
Praktyczny artykuł
-
2009/07/28 13:27:52
Namawiają mnie teraz, żebym się wyrejestrował, złapał jakąś fuchę (umowa-zlecenie czy o dzieło) i znów się zarejestrował. Zyskam 2 miesiące zasiłku :-) Ale chyba mi na nim nie zależy, gdyż wcześniej mam nadzieję dostać dofinansowanie na działalność gospodarczą (o czym napiszę za chwilę w nowym wpisie).
-
Gość: laila, ip-92-42-114-72.uznam.net.pl
2012/01/14 19:19:26
Programy dla bezrobotnych?? nie rozśmieszaj mnie. Kiedy w ubiegłym roku po rozwiązaniu firmy w której pracowałam, zdecydowałam się na rejestracje w UP "witki mi opadły". Pani na dzień dobry poinformowała mnie, ze nie przysługują mi żadne kursy i szkolenia dla bezrobotnych bo... mam za dobre wykształcenie i UP nie przewiduje szkoleń dla takich ludzi. Kiedy powiedziałam, ze chce być nawet przeciętna krawcowa lub "specjalista od miotły" byle mieć pracę w odpowiedzi usłyszałam, że nie mogę uczestniczyć w kursach poniżej moich kwalifikacji (w tym wypadku UP musiałby mnie wysłać na UWAGAAAA - studia, a na to nie ma funduszy). Wyobrażacie sobie mgr od mopa??? Kiedy nie chciałam odpuścić tematu zaproponowano mi abym sama sobie znalazła prace w wybranej branży i na wybranym stanowisku a wtedy UP sprawdzi czy może coś dla mnie w tym temacie "zorganizować". Na początku strasznie się frustrowałam i denerwowałam. Teraz moja desperacja i bezsilność sięgnęła dna i śmieję się z tego (choć wcale mi nie do śmiechu). Ostatnio w ramach "wyścigu złośliwości" i idiotycznych procedur" poszłam do pracodawcy który wymagał od potencjalnego pracownika zaświadczenia o niepełnosprawności (teraz to standard w wielu ogłoszeniach) - ależ zdziwienie było w UP a ich odpowiedz....postaramy się jakoś Pani pomóc w tym temacie :-) Czekam. Ciekawe co mi zaproponują? Może jakieś łamanie kołem :-) Pozdrawiam serdecznie, życzę wytrwałości i wiary w siebie - którą ja już dawno straciłam.